poniedziałek, 18 marca 2013

Szklane komplety.

Dziś pokażę Wam co zrobiłam jakiś czas temu. W chwilach wolnych od "pilnowania moich chorowitków" postanowiłam coś zrobić. Natchnęło mnie na dokończenie przygotowanych podczas wakacji baz do dalszego oklejania. Gdyby ktoś stał z boku to powiedziałby, że wyglądało to komicznie. Po nienaklejeniu motywu i jego wyschnięciu co jakiś czas padało zdanie "Musze się oddalić". Po kilku takich oddaleniach już wiedzieli, że idę do pomieszczenia aby się odstresować, chwilkę zrelaksować, zapomnieć  no i wreszcie co najważniejsze pomachać sobie pędzelkiem.
Po kilku dniach i kilku warstwach rożnych preparatów wyszły mi poniższe szklane komplety.

Komplet stanowią większa i mniejsza szklanka.

Małe szklanki (po prawej stronie)  kupiłam już jakiś czas temu a dużą ostatnio - większa może służyć jako wazon lub świecznik.

Udało mi się całkiem fajnie znaleźć i przykleić, małe i duże podobne motywy.
Ponieważ pierwszy makowy komplet wyszedł mi całkiem nieźle poszłam za ciosem i zrobiłam komplet nr 2 z liliami wodnymi.


Kupiłam niedawno książkę o decoupage'u. Autorką jest doświadczona w tej dziedzinie Pani Magdalena Szwedkiewicz-Kostrzewa znana w świecie decoupage'owym i blogowym jako Asket.
Na wstępie w wyjaśnieniu pojęcia decoupage. Aż boję się obecnie nazwać to co robię decoupage'm, ponieważ stosuję technikę serwetkową i nie maluję - podmalowuję przedmiotu który zdobię. Czy więc takie ozdabianie ma swoistą nazwę ?  Nie wiem, nie będę się wypowiadać ale podoba mi się to co do tej pory zrobiłam. Technika serwetkowa jest jedną z popularniejszych i tańszych technik - moim zdaniem nie koniecznie gorszą. Choć moje doświadczenie jest niewielkie będę nadal to robić.

piątek, 15 marca 2013

Pierwsze kartki Wielkanocne.

Robię coś tam - kartki Wielkanocne. Choć od jakiegoś czasu widzę sama, że jestem w podłym nastroju to podjęłam się zrobienia kilku kartek. Dziś pierwsze karteczki  - w stylu Vintage. Według mnie kartki wyszły całkiem udane. Pierwsza w brązie druga w niebieskim odcieniu.


 Karteczkę przy okazji zgłaszam na wyzwanie Craft4you. Nie mam dużo mediów. Te które wykorzystałam to kropleki w płynie i tusz.

Kartki z tego co posiadam wyszły ładne a na pewno uroku dodały by inne media - mgiełka czy medium szkliwiące.
Będę jeszcze Wam pokazywać kartki jakie zrobiłam.

wtorek, 5 marca 2013

Zeszyt na przepisy.

Odważyłam się i zrobiłam mój pierwszy mam nadzieję że nie ostatni zeszyt na przepisy kulinarne. Wykorzystałam papiery Lemonade. Jak widać utrzymany jest w tonacji brązowo-zielonej.
Przód okładki.

Tył okładki.


Wnętrze zostało obstemplowane motywami kulinarnymi
U nas znów choroby a wydawało się że wychodzimy na prostą. Nasza Ninka choruje za często więc musimy przeorganizować dotychczasowe życie. Będzie ciężko zwłaszcza że czeka nas w najbliższych miesiącach bardzo ważny, poważny i wielki projekt. Będzie zabierał sporo energii, pieniędzy i czasu. Dlatego będę pisać tutaj jak tylko pozwoli na to czas.
Do miłego zobaczenia.

czwartek, 14 lutego 2013

1. Na tapczanie siedzi leń. 2.Książki ostatnio przeczytane.

1. Tak jak w tytule nic mi się nie chce. Pogoda też wpływa niezbyt zachęcająco - widzę pisząc ten post, że robię za dużo błędów. Sama na siebie jestem złą ale cóż - jest nadzieja że kiedyś mi przejdzie.

2.Dawno nie pisałam co czytam a czytam do poduszki (chyba, że książka jest bardzo wciągająca to nie tylko) ostatnio sporo. Tak się jakoś złożyło, że po wznowieniu dzieł Rodziewiczówny zaczęły wpadać w moje ręce inne jej powieści.
Przeczytałam więc "Wrzos" (pożyczony od szwagierki) i zakupiłam znów za okazyjne 5 zł "Dewajtis" (przeczytałam już "Kwiat lotosu" oraz "Między ustami i brzegiem pucharu").
 
Od ostatniego postu o książkach, które przeczytałam - pochłonęłam i polecam książki (3 tomową serię) W.Andrews.
 I -  "Ruby",
 II - "Cały ten blichtr",
 III - " Perła we mgle".
Przeczytałam je w zawrotnym tempie (7 dni)  i mogę je polecić do przeczytania -właśnie poleciłam je mojej mamie. Postanowiłam poczytać inne powieści tej autorki, ponieważ nawet w bibliotekach miejskich itp. trzeba czekać w komitecie kolejkowym na najnowsze wznowienie innej serii. Nie doczekam się książek z biblioteki bowiem zakupiłam w fantastycznej 27 zł. cenie 3 z 5 ksiązek.

Seria liczy 5 książek. Czwarta "Kto wiatr sieje" -najświeższa -miała premierę  na początku roku. Udało mi się ją zakupić za 12,50 zł.

Myślę, że do końca tego roku zostanie wydana ostatnia część " Ogród cieni" której autorka nie zdążyła dokończyć pisać ale robił to a nią ktoś inny. Na tylnej okładce 4 części jest już pokazana 5 książka.  Pierwszy raz seria została wydana w roku 1993 a teraz ją wznowiono.



Polecam również powieść Rosamunde Piltzer "Poszukiwacze muszelek". Ta powieść tak mnie wciągnęła, że nawet zauważył to mój mąż - bowiem nie mam w zwyczaju jeść i czytać a tak było w tym przypadku.

Pewna blogerka (zajmująca się również robótkami) pisała o książkach Philipp'y Gregory i je polecała. Ja w bibliotece znalazłam kilka jej pozycji i zaczęłam od "Dziedzictwa". Był taki moment w tej książce że się we mnie aż zagotowało i musiałam ją czytać bez względu na godzinę ale jednak sen wygrał i około 2 skapitulowałam.

Drugi (z trzech) tom sagi "Dziecko szczęścia" podobnie jak pierwszy ślimaczył się do 200 strony dalej to już poszło...
Ostatni tom "Meridion" to już istne szaleństwo czytelnicze z mojej strony 3 dni i  koniec.  Super powieść gorąco polecam.

Książki jakie pisze Pilippa są opasłe - każdy tom sagi liczy około 600 stron a i inne pozycje nie są cieńsze. Udało mi się na tej samej wyprawie zakupowej zakupić jedna książkę Philippy "Kochanek dziewicy" znów za oszałamiającą cenę 8,40 zł.

Chciałam w bibliotece wypożyczyć kolejne książki tej autorki - niestety wszystko wymiotło. Chyba wyprzedaż w książki obok w Kauflandzie wpłynęła na poczytność Pani Gregory.
Ostatnia na dziś to pozycja  to " Sekretna kochanka Dickensa"
Też świetnie się czytało tę książkę. Polecam każdemu kto lubi czytać biografie i coś jeszcze.
Pod wpływem tej biografii postanowiłam poczytać najsłynniejszą powieść autora Klub Pickwicka.
Jak na razie to pisząc delikatnie nie mój styl : pretensjonalny i nadęty. Jak do tej pory nie udało mis ię z niczego pośmiać a książka przecież znana jest z satyrycznych scen. Do 150 strony czuję się rozczarowana.

Z szaleństwa zakupowego pochwalę się powieściami J.Verne'a za 7,80 za tom - różne powieści.
Czytać na pewno warto  - zachęcam Was do czytania.
Może ktoś jeszcze coś mi poleci? A może macie sposób na lenia ?


niedziela, 20 stycznia 2013

Na Dzień Babci i Dziadka.

Z tej okazji nie może zabraknąć kartki wykonanej przez wnuki. Moja Oliwka wykonała dla swoich Dziadków z okazji ich święta kartkę a ja jej trochę pomagałam. Pokaże Wam pomysł na kartkę w następnym poście. Do kartki można dołożyć ręcznie zrobiony prezent. My wykonałyśmy zakładki.
Oliwia wybrała kolory, dodatki. Dziś  powstały 3 zakładki - dziadkowie przecież lubią czytać:))
Zakładka Oliwii wykonana w dwóch egzemplarzach.
Ja również zrobiłam zakładkę.


Obydwie nasze zakładki spełniają wymagania  ogłoszonych wyzwań.
Zgłaszamy je na :
  1.  Weekendowe Wyzwanie Ekspresowe #1 
 W tym wyzwaniu należy posłużyć się scrapowym bingo:


W mojej zakładce znalazły się:
- brokat,
Kwiatek został wykonany ręcznie i posypany został pałeczkami - drobinkami podobnymi do brokatu.

- motyl,
Motyl też został potraktowany brokatem.

- ręcznie wykonany kwiat.


  2.    Z okazji Dnia Babci i Dziadka

 

Wytycznymi była praca z okazji Święta Dziadków.

środa, 16 stycznia 2013

Kartki ślbne.

Ślubne, urodzinowe, imieninowe czy z okazji narodzin - są wręcznae prawie cały rok.
Ostatnio wykonałam dwie kartki  z okazji ślubu.
Pierwsza z wykorzystaniem papieru "serwetkowego".
Druga kartka w brązach.
Papier serwetkowy już wiecie, że może być wykorzystany do ozdabiania rożnych przedmiotów. Ja wykorzystałam go jako papier ozdobny do kartki. W tej technice ma swoją wadę - może dobrze się nie skleić (podczas jego przygotowywania) i ciężko się nim dziurkuje (podczas wycinania dziurkaczem może się rozwarstwić) i podczas cięcia też.
Zachęcam Was do samodzielnego robienia papieru z serwetek. Ja pomimo jego wad lubię go robić i wykorzystywać. Na pewno będę tworzyć z niego jeszcze wiele kartek.

U nas trwają ferie więc do komputera zaglądam rzadziej.
My mamy śnieg i Wam życzę białych wakacji.

czwartek, 10 stycznia 2013

Znów kalendarze.

Przez przypadek zestawiłam kilka faktów i wyszło mi, że w ubiegłym roku mieliśmy  Parysko-Francuskich wiele spotkań i rzeczy. Paryskie rzeczy np. wycieczka, pamiątkowe koszulki i naparstki, spotkanie świąteczne we Francuskim stylu, wieże Eiffla.

Dziś pokażę Wam kalendarze nr 3 i 4. Związane są one z francuskimi klimatami.
Poniższy kalendarz jest już w drodze do pewnej sympatycznej koleżanki.

Kolejny elegancki fiolecie i zieleni.

 Bardzo przyjemnie ozdabiało mi się kalendarze.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Matrioszki lubię.

Matrioszki bardzo lubię, choć nie są to polskie motywy.
Jedna z nich znalazła się na kalendarzu. 

Małe Matrioszki znalazły się też na notesiku.

Lubię matrioszki, sowy, pawie, dziadki do orzechów,świąteczne pierniczki, przebiśniegi, elfy,  i inne rzeczy. W poprzednim poście pisałam o moim zeszycie z pomysłami na którym znajduje się matrioszka.
W moim domu matrioszki są na podkładkach, na obrazku.

Matrioszki lubię bardzo. A wy?

sobota, 5 stycznia 2013

Ukończyłam haft.

Który powinien być już dawno ukończony. Ostatnie perypetie z nim to zagubione nici. Miałam chęć ukończyć ten haft więc nie czekając aż się nici znajdą poszłam do sklepu by kupić nowe. Na drugi dzień znalazły się ale haft był już ukończony.
Może ktoś w tym momencie pomyśli co było takiego szczególnego że nie mogłam dokończyć wyszywania tego obrazka ? Odpowiedź: bo postanowiłam pokombinować. Chciałam urozmaicić ten piękny obrazek różnymi nićmi. Wybrałam do wyszycia jasno-niebieską kanwę  i ciemno-niebieskie nici. Od początku zaplanowałam, że gwiazdki muszą świecić - padło więc na mulinę metalizowaną. Poniżej kilka zbliżeń obrazka.
Tu kolejna "kombinacja alpejska" - te fragmenty zostały wyszyte jedną nitką. Cały obrazek wyszywałam podwójną nitką.
Niebo nad miasteczkiem też błyszczy.
Obrazek ukończony czeka na wypranie i wyprasowanie. W kolejce czeka zaległy haft z pierniczkiem. Nici mam przygotowane. Materiały 3 do wyboru i to za dużo bo nie mogę się zdecydować na którym wyszywać  - co za dużo to głowa boli.
Miłej niedzieli Wam życzę.

czwartek, 3 stycznia 2013

"Na troski i smutki weź do ręki robótki".

Witam Was z Nowym Roku.
 "Na troski i smutki weź do ręki robótki".
Taki slogan udało mi się ułożyć na poczekaniu pisząc komentarz do postu pewnej blogerce. Stwierdziłam, że nie jest to głupie powiedzonko - niech więc w 2013 Roku będzie ono myślą przewodnią. Już wpisałam je w stopce powyżej.
Ten rok rozpoczynam bez planów - co ma być to będzie. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Ale mam nadzieję, że nie będzie nudno. Nie robię żadnych podsumowań robótkowych (choć w głowie mam rzeczy które czekają na ukończenie). Ten rok rozpoczynam od założenia zeszytu z projektami, pomysłami. Jest to zwykły szary zeszyt który już od okładki będzie w ciągu roku zmieniał swoje oblicze.
Próbuję wymyślić dla niego sensowną nazwę. Do zeszytu z przepisami kulinarnymi powstała nowa nazwa "Przepiśnik". A jak nazwać fajnie - po  polsku -  zeszyt w którym będą zapisywane projekty?
Projektownik ? Disajner? Szcikownik?
Pomożecie ? Piszcie co Wam wpadnie do głowy.
 Zapraszam Was do tego bloga - wszystko zostało zachowane z poprzedniego bloga.