Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 grudnia 2016

Czekoladownik i jak sobie poradzić z rozstaniem ...

Dziś zaprezentuję Wam czekoladownik z papierów, z którymi rozstaję się w tym roku.



Czekoladownik  bardzo skromnie przyozdobiony.

Też tak macie, że jak coś się kończy to tak strasznie nam tego żal (chodzi mi o hobby-papierki itp), że  prawie nie możecie się z tym rozstać i myślicie o kupnie tych samych rzeczy.

U mnie pojawia się wtedy lampeczka ostrzegająca i górę bierze zdrowy rozsądek - nie kupuj jeszcze bo...
Oto kilka moich przemyśleń na temat rozstawania się ze scrapowymi przydasiami, produktami  z przymrużeniem oka 😉

1) przecież wielu z tych rzeczy już nie kupisz bo to stare kolekcje-nieosiągalne lub jak znajdziesz pojedyncze sztuki tego produktu gdzieś na portalach zagranicznych, że wraz z kosztami przesyłki wychodzą bardzo wysokie koszty za które...
2) możesz kupić inne bardzo potrzebne przydasie i przecież...
3) firmy co roku wydają nowe kolekcje wzory, które też się mi spodobają i będę chciała je kupić a i tak...
4) mam już tyle, rzeczy w szafach, że nie wiem czy do śmierci je wyrobię (czyli nie wygrzebiesz się z tych rzeczy, które już masz) a jak nie zdążę to...
5)  umrę a mój mąż odkryje co ja w swoich zasobach mam i zacznie to sprzedawać to zostanie milionerem😁

To tyle przemyśleń i prac na dziś.
Miłego weekendu.

czwartek, 14 lutego 2013

1. Na tapczanie siedzi leń. 2.Książki ostatnio przeczytane.

1. Tak jak w tytule nic mi się nie chce. Pogoda też wpływa niezbyt zachęcająco - widzę pisząc ten post, że robię za dużo błędów. Sama na siebie jestem złą ale cóż - jest nadzieja że kiedyś mi przejdzie.

2.Dawno nie pisałam co czytam a czytam do poduszki (chyba, że książka jest bardzo wciągająca to nie tylko) ostatnio sporo. Tak się jakoś złożyło, że po wznowieniu dzieł Rodziewiczówny zaczęły wpadać w moje ręce inne jej powieści.
Przeczytałam więc "Wrzos" (pożyczony od szwagierki) i zakupiłam znów za okazyjne 5 zł "Dewajtis" (przeczytałam już "Kwiat lotosu" oraz "Między ustami i brzegiem pucharu").
 
Od ostatniego postu o książkach, które przeczytałam - pochłonęłam i polecam książki (3 tomową serię) W.Andrews.
 I -  "Ruby",
 II - "Cały ten blichtr",
 III - " Perła we mgle".
Przeczytałam je w zawrotnym tempie (7 dni)  i mogę je polecić do przeczytania -właśnie poleciłam je mojej mamie. Postanowiłam poczytać inne powieści tej autorki, ponieważ nawet w bibliotekach miejskich itp. trzeba czekać w komitecie kolejkowym na najnowsze wznowienie innej serii. Nie doczekam się książek z biblioteki bowiem zakupiłam w fantastycznej 27 zł. cenie 3 z 5 ksiązek.

Seria liczy 5 książek. Czwarta "Kto wiatr sieje" -najświeższa -miała premierę  na początku roku. Udało mi się ją zakupić za 12,50 zł.

Myślę, że do końca tego roku zostanie wydana ostatnia część " Ogród cieni" której autorka nie zdążyła dokończyć pisać ale robił to a nią ktoś inny. Na tylnej okładce 4 części jest już pokazana 5 książka.  Pierwszy raz seria została wydana w roku 1993 a teraz ją wznowiono.



Polecam również powieść Rosamunde Piltzer "Poszukiwacze muszelek". Ta powieść tak mnie wciągnęła, że nawet zauważył to mój mąż - bowiem nie mam w zwyczaju jeść i czytać a tak było w tym przypadku.

Pewna blogerka (zajmująca się również robótkami) pisała o książkach Philipp'y Gregory i je polecała. Ja w bibliotece znalazłam kilka jej pozycji i zaczęłam od "Dziedzictwa". Był taki moment w tej książce że się we mnie aż zagotowało i musiałam ją czytać bez względu na godzinę ale jednak sen wygrał i około 2 skapitulowałam.

Drugi (z trzech) tom sagi "Dziecko szczęścia" podobnie jak pierwszy ślimaczył się do 200 strony dalej to już poszło...
Ostatni tom "Meridion" to już istne szaleństwo czytelnicze z mojej strony 3 dni i  koniec.  Super powieść gorąco polecam.

Książki jakie pisze Pilippa są opasłe - każdy tom sagi liczy około 600 stron a i inne pozycje nie są cieńsze. Udało mi się na tej samej wyprawie zakupowej zakupić jedna książkę Philippy "Kochanek dziewicy" znów za oszałamiającą cenę 8,40 zł.

Chciałam w bibliotece wypożyczyć kolejne książki tej autorki - niestety wszystko wymiotło. Chyba wyprzedaż w książki obok w Kauflandzie wpłynęła na poczytność Pani Gregory.
Ostatnia na dziś to pozycja  to " Sekretna kochanka Dickensa"
Też świetnie się czytało tę książkę. Polecam każdemu kto lubi czytać biografie i coś jeszcze.
Pod wpływem tej biografii postanowiłam poczytać najsłynniejszą powieść autora Klub Pickwicka.
Jak na razie to pisząc delikatnie nie mój styl : pretensjonalny i nadęty. Jak do tej pory nie udało mis ię z niczego pośmiać a książka przecież znana jest z satyrycznych scen. Do 150 strony czuję się rozczarowana.

Z szaleństwa zakupowego pochwalę się powieściami J.Verne'a za 7,80 za tom - różne powieści.
Czytać na pewno warto  - zachęcam Was do czytania.
Może ktoś jeszcze coś mi poleci? A może macie sposób na lenia ?


czwartek, 3 stycznia 2013

"Na troski i smutki weź do ręki robótki".

Witam Was z Nowym Roku.
 "Na troski i smutki weź do ręki robótki".
Taki slogan udało mi się ułożyć na poczekaniu pisząc komentarz do postu pewnej blogerce. Stwierdziłam, że nie jest to głupie powiedzonko - niech więc w 2013 Roku będzie ono myślą przewodnią. Już wpisałam je w stopce powyżej.
Ten rok rozpoczynam bez planów - co ma być to będzie. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Ale mam nadzieję, że nie będzie nudno. Nie robię żadnych podsumowań robótkowych (choć w głowie mam rzeczy które czekają na ukończenie). Ten rok rozpoczynam od założenia zeszytu z projektami, pomysłami. Jest to zwykły szary zeszyt który już od okładki będzie w ciągu roku zmieniał swoje oblicze.
Próbuję wymyślić dla niego sensowną nazwę. Do zeszytu z przepisami kulinarnymi powstała nowa nazwa "Przepiśnik". A jak nazwać fajnie - po  polsku -  zeszyt w którym będą zapisywane projekty?
Projektownik ? Disajner? Szcikownik?
Pomożecie ? Piszcie co Wam wpadnie do głowy.
 Zapraszam Was do tego bloga - wszystko zostało zachowane z poprzedniego bloga.

środa, 3 października 2012

Na szybko, w skrócie - wrażenia i porady.

Postanowiłam na szybko (póki jeszcze na świeżo mam w pamięci) opisać Wam moje spostrzeżenia i wiadomości o Hiszpanii (mogą się przydać wyjeżdżającym do Hiszpanii). Uwaga jest to bardzo długi post

Przydatne informacje:
- w Hiszpanii mamy tą samą co w Polsce strefę czasową, waluta to euro, panuje Król a rządzi Premier, mają dwu izbowy system ustawodawczy, kraj chrześcijański  - w większości tak jak Polscy wyznania rzymsko-katolickiego,
- język hiszpański (odmiana kastylijska) jest nie trudnym do opanowania językiem dla Polaków. W Kraju Basków, w Katalonii (Barcelona) i Walencja istnieją inne urzędowe języki - baskijski, kataloński, walencki.

- bardzo często powitania nawet z obcą osobą rozpoczynają się "powietrznymi całusami" - należy nadstawić swój lewy policzek - we Włoszech jest odwrotnie - "system dwóch pocałunków". W rękę w Hiszpanii całuje się tylko królową.
- w Hiszpanii świętym czasem sklepikarzy (i nie tylko) jest sjesta - czyli wolne na odpoczynek. W tym czasie nie kupisz nic w zwykłym sklepiku, za to możesz udać się do marketu lub na lunch. Sjesta trwa różnie ale zazwyczaj ok 3 godzin (choć podczas ostatniej podróży znalazłam chyba najbardziej leniwą miejscowość w Hiszpanii gdzie sjesta trwa 4 !!! godziny - coś niesamowitego w dobie szalejącego w Hiszpanii kryzysu).
- toalety publiczne w Hiszpanii są rzadkością i zazwyczaj nie są to wizytówki miejscowości - raczej omijać je łukiem - nie wprowadzać tam dzieci pod żadnym pozorem!!!. Po za tym co dziwne drzwi w toaletach otwierają się do wewnątrz. Zdarza się, że toalety są tak małe, że musisz prawie wejść na ubikację by zamknąć drzwi brrrr - zasada z drzwiami dotyczmy również drzwi łazienkowych w domach. W większości knajp mają toalety ale uwaga za nim do niej udasz kup choć małą kawę.
- Hiszpania to ogromny kraj - z różnymi strefami pogodowymi. Stolica leży w centrum kraju i wcale nie ma blisko do morza - najbliżej ze stolicy do morza to ok 300 km. Północ Hiszpanii to strefa deszczowa a południe to słoneczna, co nie oznacza, że nie zdarzają się anomalie pogodowe (podczas naszej podróży lało na południu). Uwaga w Hiszpanii pada śnieg. Na północy oczywiście zimą to norma, w centrum (okolice Madrytu) zdarza się w okolicach 10 stycznia i leży aż 1 dzień, na południu Hiszpanii pada tylko w górach i nie dolatuje na zmienię dlatego Hiszpanie z południa często nigdy w życiu nie widzieli w rzeczywistości śniegu.
- w sklepach, na dworcach lub instytucjach funkcjonuje bardzo kulturalny system kolejkowy - albo tradycyjnie ustawiamy się jeden za drugim, przy czym gdy otwiera się kasa obok to przechodzi do niej osoba znajdująca się najbliżej kasy a nie lecimy szturmem kto pierwszy ten lepszy (zwyczaj ten chętnie przeniosłabym do Polski - nie wierzycie w to co pisze stańcie kiedyś z boku i popatrzcie co się dzieje w sklepach) albo obowiązuje system karteczkowy - pobiera się karteczkę z numerem i czeka na jego wywołanie.
- kierowy zatrzymują się przed przejściem dla pieszych - ten zwyczaj również przeniosłabym do Polski. Nie jest jednak u nas tak źle, że nikt się nie zatrzymuje ale akurat w tym przypadku proporcje są odwrotne.
- w restauracjach, knajpkach hiszpańskich obowiązuje zasada im więcej śmieci na podłodze tym lepszy lokal - rzucanie papierków, nawet resztek jedzenia to oznaka, że nam smakuje i rekomendujemy ten lokal (zwyczaj ten nie obowiązuje oczywiście w ekskluzywnych restauracjach).
- w knajpkach, restauracjach warto wybrać Medu del dia - czyli posiłki dnia. Są to polecane danego dnia, świeżo przyrządzane zestawy obiadowe. Składa się na nie: przystawka - jedna do wyboru z 4-6 propozycji, drugie danie - również wybór spośród 4-6 dań, picie - napoje, kawa, woda herbata, szklaneczka wina, piwa - do wyboru, oraz deser - owoce, kawałek ciasta, lody. Za wybór 4 pozycji zapłacimy przystępną cenę i będziemy jedli dania świeże i typowo hiszpańskie. Napiwek - miły gest w każdym zakątku świta ale nie obowiązkowy.
- należy przygotować się na długie oczekiwanie - kelner podejdzie do naszego stolika w dogodnym dla siebie momencie, przygotowanie posiłku potrwa.  UWAGA-  rachunek najlepiej poprosić kelera po deserze bo inaczej będziemy czekać, czekać, czekać,
Można znaleźć restauracje chińskie (dania  przyrządzane są w innym stylu niż w Polsce), pizzerie, knajpy południowoamerykańskie czy typowe sieciówki MC Donald, KFC, Burger King,Starbrucks Coffee ,
   * polecam najnowszy hit - rozrastająca się sieć restauracji typu parilla argentina (grill Argentyński)
       Brasa y Lena.
Generalnie kuchnia hiszpańska jest niedoprawiona - jako przyprawy królują sól, pieprz, cebula i czosnek,
- w kilku miastach Hiszpanii jest metro - Madryt, Barcelona, Sewilla, Walencja - w każdym jest inny system zakupowania biletów - merto jest z klimatyzacją.
- autostrady w Hiszpanii są niepłatne, jednak są wyjątki - autostrady z oznaczeniem R np. R-1 są odpłatne,
   Uwaga na kierowców hiszpańskich !  Przy zjeździe z ronda z wewnętrznego pasa często przyspieszają i nie włączają kierunkowskazu - nie włączają często kierunkowskazu też przy skręcaniu,
- stacje benzynowe zazwyczaj są samoobsługowe - najaktualniejsze ceny paliwa z 25-29 września 2012r. to benzyna 95 - 1,45   Euro, ropa - 1,40 Euro za litr,
- nie bójcie się próbować rożnych potraw - Hiszpanie aż tak się nie różnią od nas abyśmy się zaraz potruli tym co oni jedzą. Mają pewne podobne potrawy do naszych np. flaki (ale to naprawdę jest niejadalne), kaszankę - przyrządzaną z ryżem, bób - suszony dojrzały lub w zlewie też dojrzały lub totalnie inne paella, owoce morza. Polecam sery - owcze, kozie oraz potrawy regionalne np. fabada asuriana (potrawka z fasoli). Wędliny raczej typu wolnodojrzewajacego z tym, że chorizo nadaje się tylko do przesmażenia w plasterkach na patelni ale też znajdziemy jamon cocido - szynkę gotowaną.
- polecam odwiedzać "ichnie" targowiska - mercado - mnie zachwycił kunszt noża na stoiskach mięsnym i rybnym (stoisko z rybami i owocami morza na prawdę zachwyca),
- NAPARSTKOWICZE - odwiedzajcie wszystkie sklepy z pamiątkami. W nich znajdziecie duży wybór naparstków i zdarza się tak, że może każdy sklep mieć kilka takich samych naparstków ale jeden wzór będzie się nie powtarzał,
To ostatnie moje nabytki - nie wszysktie.

- nastawcie się, że możecie w Hiszpanii nie porozumieć się w restauracji po angielsku - dopiero od ok. 4 lat wprowadzono obowiązek nauczania języka angielskiego od pierwszej klasy szkoły podstawowej - Polska ten wymóg wprowadziła wcześniej,
- filmy w kinach są dubbingowane a programy telewizyjne opanowane przez teleturnieje, programy kulinarne i plotkarskie no i oczywiście publicystyka i polityka,
- sklepy z rożnymi towarami sprowadzanymi z Chin i prowadzonymi w większości przez społeczność chińską wyczuwam za pierwszym spojrzeniem. Zazwyczaj nazywają się Bazar +nazwa np. Bazar Juin. W Polsce tego typu sklepy nastawione są na różności i ogrom odzieży i butów. W Hiszpanii jest odwrotnie: różności plus trochę lub wcale odzieży. Polecamy zakupy w tych sklepach pod względem zabawek, akcesoriów robótkowych i kuchennych,
Nabytki robótkowe z Bazaru "chińskiego".

A to wynalazek - skrobak do ryb. Kupiłam by go wypróbować za 0,75 Euro.

- Hiszpanii to raj przecen w sklepach z odzieżą. Znajdziecie te same sklepy sieciowe co u nas ale i inne np. Kiabi, El Corte Ingles  i typowo przecenowy El Corte Ingles Centro Oportunidades (Centrum przecen),
Hipermarkety to Carrefour, Hipercor i Alcampo (Auchan), markety to Lidl, Mercadona, Dia%, Open Cor, Mas, 
- na mecze piłkarskie chodzi się całymi rodzinami - jest to przyjemność a nie obawa czy wróci się żywym do domu,
- pociągi dalekobieżne są raczej drogie-opłaci się wynająć samochód na 3 osoby na 7 dni. Cena biletu Madryt - Sewilla, Sevilla - Madryt  = wynajęcie małego samochodu na 7 dni z kosztami paliwa,

- uwaga na cyganki obdarowujące "zielem" - zerwanym rozmarynem czy zwykłymi gałązkami - trik mający na celu wyciągniecie pieniędzy,
- uwaga na kieszonkowców - ostatni numer to upadający przechodzień, pasażer metra,
- polecam:
   * fiesty lokalne - dwie w roku w danej miejscowości - sprawdźcie w internecie kiedy dana      społeczność świętuje,
   * śmiało można odwiedzać kościoły i katedry  - inne niż nasze polskie,
   *  parki atrakcji i zoo- pod Madrytem - Safari Park, Aquapois - Villanueva de la Canada, Faunia, Warner Bros, Zoo Madryt,  Sewilla -Isla Magica, Walencja - Oceanarium, Benalmadena.
   *  wyjazdy do maleńkich miasteczek, wsi, np. na pólnoc od Madrytu do Pedraza lub Patones de Arriba, na południe Chinchon w drodze do Arranjuez, Tembleque w drodze do  Consuegra, W Andaluzji Setenil de la Bodega, okolice Walencji Guadalest, na północy San Esteban de la Pravia, Suances, Comillas, w Aragonii  Albarracin (podobne to Trujillo, Caceres,)  Cuenca, Ronda, San Ildefonso de la Granja.

- Polacy mają dobrą opinię jako pracownicy - często gdy słyszą masz język identyfikują nas jako Rosjan,
- w Hiszpanii nie obchodzi się dnia Babci i Dnia Dziecka. Prezenty przynoszą 6 stycznia Trzej Królowie - noc wcześniej należy przygotować miseczkę z wodą i jedzenie dla strudzonych wielbłądów. W zamian niegrzeczne dzieci otrzymają węgiel (carbon) - specjalnie przygotowany lub prezenty. Z tej okazji przygotowane są parady. Trzej królowie uroczyście przemierzają wraz z orszakiem ulice miasteczek i rozdają słodycze. Dzień Matki wypada w pierwszą niedzielę maja. Dzień Ojca obchodzimy 19 marca -  w dniu Świętego Józefa. Wielkanoc obchodzi się w te same dni co w Polsce - polecam odwiedzić w tym czasie zwłaszcza Andaluzję gdzie co roku organizowane są uroczyste procesje. Nie obchodzi się imienin - świętują Urodziny.

Dla wyjeżdżających na dłużej, którzy pomieszkają trochę w Hiszpanii - zapatrzcie się w  niezbędne produkty spożywcze niedostępne w Hiszpanii (chyba że wolicie kupować w polskich sklepach): majeranek, kasza jęczmienna, groch suszony (łuskany lub nie), pieprz ziołowy, zielone galaretki (agrestowa, kiwi),buraczki czerwone tyko ugotowane w całości, kiszone ogórki (świeże ogórki sprzedawane są w sklepach o idealnym rozmiarze do kiszenia, nie nadają się jednak do kiszenia. Zanim się ukiszą zgniją). Wszelkie sprawy prawne, papierowe załatwiajcie w Polsce podczas wakacyjnych wyjazdów - szybciej i taniej. Służba zdrowia na dobrym i bardzo dobrym poziomie.

Moje najważniejsze spostrzeżenie:
Europa kończy się na Pirenejach - dalej jest Hiszpania. Inny styl życia, inna kultura, inne zwyczaje.
Pomimo różnic warto odwiedzić ten kraj - Polecam.

Uf to tyle - może się komuś  przyda. A może ktoś coś jeszcze dorzuci.

piątek, 31 sierpnia 2012

Wakacje miałam bardzo udane...

Dziś jest ostatni dzień sierpnia - czas na podsumowanie "letniego czasu".
Wakacje miałam bardzo udane pod względem wypoczynkowym, robótkowym i czytelniczym. Udało mi się więcej zrobić niż w latach ubiegłych:
1) Na początek poszły pod szlifowanie moje szuflady- półeczki - pokazane będą w osobnym poście.
2) Następnie dorwałam się do decoupage - kilka szklanek,

Przygotowałam już kolejne do ozdabiania szklane przedmioty.



3)Poczytać  książki:

 - C.R. Zafon - powieść "Cień wiatru" pożyczyła mi koleżanka.Wzięłam ja do poczytania podczas wyjazdu (do poduszki). Do 200 strony szło mi czytanie opornie (pewnie też z powodu małej czcionki) ale następne strony same się czytały. Super powieść. Ucieszyłam się gdy zobaczyłam ofertę w Biedronce na powieści m.in. tego autora. Pognałam z samego rana do sklepu by zakupić  oferowane dwie powieści.

- Wampirek - tom 2-5 (chciałabym przeczytać całą serię która liczy 18 tomów). W Polsce do tej pory ukazało się 15.

1.Wampirek. 
2.Wampirek przeprowadza się.
3.Wampirek w podróży.
4.Wampirek na wsi.
5.Wielka miłość wampirka.
6.Wampirek w niebezpieczeństwie.
7.Wampirek w Dolinie Lamentu.
8.Wampirek i kronika rodzinna.
9.Wampirek i dziwny pacjent.
10.Wampirek w jaskini lwa.
11.Wampirek się opala.
12.Wampirek i zagadkowa trumna.
13.Wampirek i wielki spisek.
14.Wampirek na szkolnej wycieczce.
15.Wampirek świętuje Boże Narodzenie.

 - Klub Tiary tom 1-18. Zakupiłam je po okazyjnej cenie dla Oliwki. Duża czcionka, sporo rysunków no i coś z kręgu co może zainteresować młodą damę.  Fajna seria dla dziewczynek. Szkoda, że w Polsce prawdopodobnie okazała się klapą. Portal specjalnie do tej serii stworzony już nie działa i nie ukazują się nowe książeczki. Za granicą ukazało się ponad 30 pozycji plus dodatki. Tutaj zobaczcie portal.

Akademia księżniczek

  • Księżniczka Charlotte i urodzinowy bal
  • Księżniczka Kate i srebrny kucyk
  • Księżniczka Daisy i olśniewający smok
  • Księżniczka Alice i magiczne lustro
  • Księżniczka Sophia i błyszcząca niespodzianka
  • Księżniczka Emily i piękna czarodziejka

Srebrne wieże

  • Księżniczka Charlotte i zaczarowana róża
  • Księżniczka Kate i tańcząca miotła
  • Księżniczka Daisy i magiczna karuzela
  • księżniczka Alice i kryształowy pantofelek
  • Księżniczka Sophia i bal u księcia
  • Księżniczka Emily i gwiazdka z nieba

Rubinowy Pałac

  • Księżniczka Chole i halka w pierwiosnki
  • Księżniczka Jessika i bransoletka przyjaźni
  • Księżniczka Georgia i lśniąca perła
  • Księżniczka Oliwia i aksamitna pelerynka
  • Księżniczka Lauren i diamentowa kolia
  • Księżniczka Amy i złota kareta

- Kwiat lotosu - Rodziewiczówny - może jak na "tamte czasy" był hitem wydawniczym - jak dla mnie niezbyt. Zakupiłam jednak "Miedzy ustami a brzegiem pucharu" gdyż według opinii była to najlepsza powieść Rodziewiczówny no i cena okazyjna na zachętę z okazji wydania nowej serii mnie skusiła. Zabiorę ją po poczytania w kolejną podróż.
- życiorys Modrzejewskiej - opracowanie z lat 70-tych. Kolos ok. 700 stron polegający na przedruku listów, wspomnień, recenzji.  Mało ciekawie, nic nadzwyczajnego - nadal czytam.
- Nory Roberts "Rezydencja" oraz "Rodzinne szmaragdy" - to w sumie 4 powieści o Lilah, Suzanie, Catherinie, Amandzie Calhun oraz tajemnicy - taka sobie. Szybko się czytało, był wątek tajemnicy i romansu - jak dla mnie za słodko i bohaterki za szybko się zakochiwały.

4) Zrobić kilka kartek i przygotować bazę do kilku innych- pisałam o nich wcześniej.


5) Zwiedzić kilka miejsc w Europie i w Polsce np. Faktorię Handlową w Pruszczu Gdańskim (ciekawe miejsce), pobawić się na weselu
Faktoria Handlowa w Pruszczu Gdańskim.

Na pewno były to bardzo udane wakacje. A od poniedziałku szkoła, żłobek i może coś jeszcze.

sobota, 11 sierpnia 2012

Koniec urlopu - ale nie mojego.

A wakacje nadal trwają. Wróciliśmy z wojaży zmęczeni ale zadowoleni. Wyprawa była tygodniowa ale treściwa - 3000 km, samochodem w największe upały, 3 stolice i niezapomniane wrażenia.
Rozpoczęliśmy od odwiedzenia starych kątów
Waterloo.

i poznania nowych osób (wreszcie miałam okazję poznać Agnieszkę). Spotkanie stanowczo za krótkie ale za to treściwe w wymianę poglądów i towarów. Zdjęć ze spotkania niestety brak gdyż byłyśmy za bardzo zajęte sobą ;). Dziękuję jeszcze raz za wszystko.
Bruksela - katedra biała.

Bruksela - rynek.

Było też miejsce narodzin  - Oliwki.
Szpital Tivoli.
Mons.

Potem były przyjemności (całe 2 dni w skwarze) dla dzieci
Disneyland.

Myszka Mini.

Atrakcje w Studio Disney.

Parada.
 i trochę zwiedzania z lekcją historii.
Wersal.

Połączenie ręcznych robótek z wielką sztuką.

A to sztuka współczesna w Wersalu - buty z garnków.
Paryż- wieża rozpoznawana przez chyba każdego.

Paryż - na chwilę przed deszczem.

Paryż - już po deszczu.

Uczestniczki wycieczki.

A na koniec znów coś dla najmłodszych uczestników wycieczki.
Zoo Berlin.

Zwierzęta okazy - rzadko spotykane -  Okapi.



Ile wody, potu i kasy na te przyjemności poszło nie wspomnę.
W kolejnym poście napiszę i pokażę co udało mi się przywieźć.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Kolejna nowość poszukiwana.

Miałam dziś napisać inny post ale co się odwlecze to nie uciecze.
W najnowszym numerze rosyjskiej gazetki Вышиваю крестиком 4 (92) (to przedruk brytyjskiej Cross Stitcher - czasami z opóźnieniami) zamieścili wzory i informację która przykuła mój wzrok. Poniżej oryginalny artykuł z gazetki:

Myślę, że wielu osobom ten wzór się spodoba. W artykule (w streszczeniu) jest wyjaśnione kim były Pin Up girls itd. oraz informacja o tym że firma Firma Neo Craft i  Gela.ru stworzyły dwa zestawy do haftu. Hilda to znana z obrazków pulchna dziewczyna. Można wywnioskować że była bardzo wesołą i zaradną dziewczyną. Jeden z zestawów został opracowany na podstawie tego obrazka:

Gdzieś już nawet widziałam wyszyty ten obrazek.

A inna sprawa, o której chciałbym napisać to społeczne kampanie - uświadamiające.
Najnowsza o czytaniu książek jest bardzo interesująca " Nie czytaj książek bo są ciężkie, uzależniają", jest chyba lepsza od poprzedniczki z ubiegłego roku "Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka." Pierwsza bardziej trafia do mnie choć ta druga uznana została za najlepszą kampanię ubiegłego roku. "Łóżkowa" kampania wzbudziła we mnie śmiech. Jeżeli część osób trzyma się tego hasła to na pewno dzięki niemu wzrosłą ilość rozwodów w Polsce w ubiegłym roku.
Co skłoniło ludzi do zrobienia tejże kampanii ?
"W listopadzie 2010 r. Pracownia Badań Czytelnictwa Biblioteki Narodowej we współpracy z TNS OBOP przeprowadziła badanie społecznego zasięgu książki w Polsce. Sondaż zrealizowano na losowej, reprezentatywnej próbie mieszkańców Polski w wieku 15 lat i więcej. Przynajmniej jednokrotny kontakt z jakąkolwiek książką w ciągu roku zadeklarowało 44 proc. Polaków, przy czym książkę zdefiniowano w tym badaniu szeroko - włączając do tej kategorii albumy, poradniki, encyklopedie, słowniki, a także książki w formie elektronicznej."
No ta ja się załapałam. Obecnie czytam aż 4 "pozycje  książkowe".


Dwie ostatnie pozycje dla odświeżenia informacji i z powodu tejże kotki.

 A tak zaprzyjaźnia się z kotką moja najmłodsza córka.