piątek, 24 sierpnia 2012

Ślubne kartki.

W najbliższą sobotę będę się bawić. Z tej okazji przygotowałam ślubne pudełeczko (zdjęcia nie najlepsze):
Wieczko pudełeczka - ślubne życzenia.

Pudełko w kolorach różu i zieleni.




oraz na zamówienie od rodzinki karteczki - do wyboru.


Jedne mniej drugie bardziej udane.

Obecnie panująca weselna moda to drobne podarunki na życzenie Pary Młodej zamiast kwiatów. Zdarzało już się nam wręczać zamiast kwiatów karmę dla psów i kotów, przybory szkolne, słodycze, wino.
Teraz zamiast kwiatów Państwo Młodzi chcieliby otrzymać winko lub słodycze.
Od nas "starych" otrzymają butelkę wina zapakowaną tak, że zanim się do niej dostaną będą albo bardzo spragnieni albo będą chcieli się pobawić.

Od naszego młodego pokolenia otrzymają słodycze (przywiezione z Belgii) - tradycyjnie już w składanym i ozdobionym pudełeczku.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Szuflady zecerskie - cz. XVII - Czerwone nadal rządzą.

Już dawno nic w tym temacie nie publikowałam - nie zapomniałam. To szaleństwo jeszcze mi nie przeszło, wręcz cały czas jest na najwyższych obrotach. Kolejne czerwonki.Pierwsza dla fanek haftów Renato Parolina.













poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Moje wycieczkowe łupy - serwetki, naparstki...

Normalnie cieszyłam BARDZO !!! się kiedy udało mi się podczas tej szaleńczej wyprawy wstąpić do sklepu i coś dla siebie kupić. Czasu na tego typu wycieczce na zakupy nie ma, ale mi udało się zboczyć z trasy  i "wtragnąć do sklepu". Moimi łupami stały się takie oto serwetki:

Zakup naparstków też nie był problemem choć nie skusiłam się na zakup naparstka w Wersalu za 7,5 Euro,  czy w Zoo w Berlinie gdzie po prostu takiej pamiątki nie mieli.
Ten naparstek wypatrzył dla mnie mój mąż :)))

Naparstek nr 76.

Tylko 3 naparstki z Paryża.

A ten to podarowany od Agnieszki -mamuśka73 - nr 80. Dziękuję bardzo.

Dziewczynki będą miały pamiątkowe medale, koszulki, podkładki, mnóstwo zdjęć i  wspomnień.
Koszulki Oliwka i Ninka mają identyczne.

Okolicznościowe "monety-medale" - od góry Paryż, Disneyland, Wersal.

Z berlińskiego Zoo.

Dla Oliwki księżniczki , dla Ninki myszka Minie.

Jak zwykle mając pewne doświadczenie w zwiedzaniu i byciu w rożnych krajach Europy nasunęło się mnóstwo wniosków - którymi nie będę Was zanudzać.

sobota, 11 sierpnia 2012

Koniec urlopu - ale nie mojego.

A wakacje nadal trwają. Wróciliśmy z wojaży zmęczeni ale zadowoleni. Wyprawa była tygodniowa ale treściwa - 3000 km, samochodem w największe upały, 3 stolice i niezapomniane wrażenia.
Rozpoczęliśmy od odwiedzenia starych kątów
Waterloo.

i poznania nowych osób (wreszcie miałam okazję poznać Agnieszkę). Spotkanie stanowczo za krótkie ale za to treściwe w wymianę poglądów i towarów. Zdjęć ze spotkania niestety brak gdyż byłyśmy za bardzo zajęte sobą ;). Dziękuję jeszcze raz za wszystko.
Bruksela - katedra biała.

Bruksela - rynek.

Było też miejsce narodzin  - Oliwki.
Szpital Tivoli.
Mons.

Potem były przyjemności (całe 2 dni w skwarze) dla dzieci
Disneyland.

Myszka Mini.

Atrakcje w Studio Disney.

Parada.
 i trochę zwiedzania z lekcją historii.
Wersal.

Połączenie ręcznych robótek z wielką sztuką.

A to sztuka współczesna w Wersalu - buty z garnków.
Paryż- wieża rozpoznawana przez chyba każdego.

Paryż - na chwilę przed deszczem.

Paryż - już po deszczu.

Uczestniczki wycieczki.

A na koniec znów coś dla najmłodszych uczestników wycieczki.
Zoo Berlin.

Zwierzęta okazy - rzadko spotykane -  Okapi.



Ile wody, potu i kasy na te przyjemności poszło nie wspomnę.
W kolejnym poście napiszę i pokażę co udało mi się przywieźć.