wtorek, 17 lipca 2012

Udało mi się.

Po kilku próbach udało mi się uruchomić nowy gażet - z galerią moich haftowanych prac. Widnieje on po lewej stronie. Wyświetlają się w nim losowo (w trakcie czytania postów zmieniają się obrazki) wszystkie wyszyte przeze mnie do tej pory prace. Udało mi się uwiecznić około 95 % wszystkich moich prac. Czytelniczki poprzedniego bloga wiele z nich rozpozna.






Są też moje prace:
-  z czasów intensywnego wyszywania na "byle czym".

 - haft pałucki

- haft richelieu.
Klikając na obrazek z lewej strony przeniesiecie się do galerii gdzie zobaczycie wszystkie prace.
Miłego oglądania.

piątek, 13 lipca 2012

Trzynastego w piątek - pech? Nie w moim przypadku.

Trzynastka która innym kojarzy się z pechem wcale dla mnie nie jest pechową liczbą. Uprawiając sport (lata świetlne temu) nosiłam koszulkę z numerem 13. W szkole średniej miałam w dzienniku numer 13. Pewnego 13 piątku w sali nr 13 (chemicznej) ominęło mnie w tego powodu odpytywanie - nauczycielka stwierdziła, że trzy 13 nie mogą być. Wcale nie zmartwiłam się tym gdyż chemia i nauczycielka nie należały do moich ulubionych. Dziś jest piątek trzynasty dzień lipca i przyniósł mi on szczęście. Pierwszy raz udało mi się coś wygrać w zorganizowanej tego typu zabawie.
Wygrałam, bardzo się cieszę.
Mam nadzieję, że 13 nie jest dla Was pechowa.

wtorek, 10 lipca 2012

Lubicie ślimaki ?

Mieliście okazję je kiedykolwiek jeść?
Ja tak a teraz otrzymałam ślicznego caracol'a (ślimaka) od malutkiej która podobne pokazała w swoim  blogu.
Obecnie poddawane są szlifowaniu moje szuflady zecerskie. Praca ręczna w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pomaga mi w tym Oliwka - jak się to odbywa napiszę innym razem.

sobota, 7 lipca 2012

Tylko jedno zdjęcie.

Z zabawy w rysowanie wzoru wyszedł "autorski", unikatowy, ręcznie wykonany kwiatek.
Kwiatek wylądował na filcowej torebce. Torebka nie została uszyta przeze mnie tylko kupiona okazyjnie w sklepie. Wystarczył pomysł, projekt no i trochę czasu by powstała kolorowa aplikacja na torebkę. A torebka powędrowała do koleżanki, która opuszcza Polskę. Mam nadzieję, że choć ten skromny upominek będzie dla mniej użytkowo-sentymentalną więzią z Polską (ale napisałam). Ok dosyć pisania, czas na pokaz.
A Oliwka zrobiła z szablonu wycinankę (też unikatową - sama dobierała kolory) czyli to od czego powstał pomysł. Niestety elementy jeszcze nie są sklejone i podczas przenoszenia się rozsypały.

środa, 4 lipca 2012

Zabawa w projektowanie.

Postanowiłam coś zaprojektować pod kątem pomysłu jaki mam w głowie. Obejrzałam kilka przykładów, wzięłam do ręki kartkę i ołówek i zaczęłam rysować. Przypomniało mi się jak projektowaliśmy wzory haftu pałuckiego, który potem wyszywałyśmy. Na początek powstał jeden rysunek, potem drugi, a że dobrze mi szło i spodobało mi się narysowałam jeszcze 3. Tak powstały późnym wieczorem projekty (dlatego zdjęcie jest nie najlepszej jakości).
Dziś od rana przerysowuję wzory na karton i wycinam poszczególne elementy.

Co z tego powstanie postaram się pokazać wam w weekend. Ostatecznie z pięciu projektów wybrałam jeden. Będzie kolorowo i folkowo.

niedziela, 1 lipca 2012

Inne robótki ręczne i rozwiązanie zagadki.

Jedna z koleżanek Oliwki z klasy Ola uwielbia balet i ... robótki ręczne. Uczy koleżanki jak robić bransoletki z filofanów, z muliny i inne fajne rzeczy. Jestem trochę zaskoczona jej zapałem do tego typu prac. Z okazji urodzin zakupiłam dla niej również coś co może wypróbować robić. Po rozmowie telefonicznej z jej mamą wiedziałam, że Ola chciałaby otrzymać krosno. Szybko więc rozpoczęłam poszukiwania krosna. Wybór był duży, tylko które było by odpowiednie ? Szukałam, szukałam, aż znalazłam. Niby to krosno ale trochę inne i gdzieś coś już podobnego widziałam.
Znów rozpoczęłam poszukiwania. W końcu znalazłam. Szukałam kursu robienia szalików w włóczki pomponowej na palcach. Tak tak dobrze czytacie.  Jedna z blogowiczek tę technikę odszukała już wcześniej w internecie i poświeciła temu specjalnie post. Yadis  - zamieściła tutaj filmiki które znalazła w internecie. Widziałam robione szaliki z włoczki pomponowej i zastanawiałam się jak się je robi. Teraz już wiem, że to proste jest.
Na ratunek w poszukiwaniach przyszła mi też Magda i oświeciła mi,  że teraz na fali jest włóczka nitka, z siatką. Nitka i siatka ? Tak coś takiego wymyślili nazywa się - Strarbella Ruffle  - zobaczcie filmik instruktrażowy tutaj.

Wracając do włoczki pomponowej mieszkając Hiszpanii w "chińskich sklepach" było tego typu włóczki bardzo dużo - różne kolory i kształty, owalne lub okrągłe pompony (dziś żałuję, że nie kupiłam sobie takiej włóczki). Moje żale wysłuchała znów Magda przysłała mi upragnioną włóczkę.
Dzięki wielkie za niespodziewaną przesyłkę - bardzo mile nas zaskoczyłaś (nie oniemiałam ;))

Kolejny pomysł robótkowy postanowiłam za pozwoleniem autorki wykorzystać.
Agnieszka pokazała świetny pomysł na blogu jak odratować sandałki. Reanimację Oliwki sandałów pomogły mi przeprowadzić dary od Madziorka.
Magda wykonała kiedyś dla mnie i sprezentowała mi szydełkowe kwiatki. Zrobiła ich kilkanaście sztuk, ja szydełkiem nie umiem operować. Do sandałków przyszyłam dwa żółte kwiatki i fioletowe guziki. Przypomniała mi się pewna prawda, że na nie które rzeczy musi przyjść czas i muszą znaleźć odpowiedniego nabywcę.

A teraz pora na rozwiązanie zagadki.
Odpowiem na nią dwoma  równaniami.

2+3+4= 2+1+2+3+1= 9!

Zwycięzcą zabawy zostaje  klaudyna - Gratuluję i poproszę o kontakt na maila chica111@gazeta.pl

piątek, 29 czerwca 2012

Madziorkowe dary.

Z Magdą poznałyśmy się w Madrycie ze 4 lata temu. Kontakt utrzymujemy ze sobą do dziś. Jest to bardzo miłe ponieważ ostatnio rozmawiałam z mężem i koleżanką o właśnie znajomościach zawartych sprzed lat 3, 5, 10. Nie wiele z nich zostało - pomimo zapewnień i próby ich podtrzymywania.
Dziś chciałabym podziękować Magdzie za pamięć i przesyłkę jaką dla nas przygotowała.
Magda już w swoim blogu poinformowała co dla nas przygotowała - ja na potwierdzenie pokazuję.

Ja dla Oliwki zaplanowanego haftu nie wykonałam, bo jak widzicie od wyszywania skutecznie odciąga mnie papier. Prace z niego powstają znacznie szybciej ale mam nadzieję, że do wyszywania prędzej czy później wrócę.
Magda przysłała dla mnie coś co będę chciała w te wakacje wypróbować ale o tym i innej rzeczy Madziorkowej która się do czegoś przydała w kolejnym poście.

wtorek, 26 czerwca 2012

Szuflady zecerskie- cz. XVI - Scrapowe.

Witam!
Dziś szuflady które wykonały zapewne scraperki. Niech posłużą Wam jako inspiracja.
Poniższe dwie mają dużo "okienek" do zagospodarowania ale można też zauważyć ze nie trzeba włożyć wiele wysiłku by je wypelnić.

Na poniższych zdjęciach widać, że ktoś się przyłożył. Mało okienek a pracy o wiele więcej i efekt niepowtarzalny.


czwartek, 21 czerwca 2012

Syropy inne niż wszystkie.

Za czasów mojego dzieciństwa (ale ja stara jestem, że już snuję opowieści jak dla wnuków :))) spiżarnia moich rodziców (w moim regionie to pomieszczenie ma również nazwę schowanek) była wypełniona po brzegi dosłownie przetworami (znów regionalizm - zaprawami). W jesienne i zimowe wieczorny łatwo korzystało się z dobrodziejstw spiżarni. Czasem przychodząc do domu po lekcjach szłam do cudownego miejsca by z "braku laku" posilić się zawartością jednego z licznych słoików. Wybór zazwyczaj padał na kompot z wiśni lub papierówek. Do dziś niektóre z przepisów są nadal praktykowane przez moją rodzinę (oczywiście w mniejszych ilościach, bo dzieci już się usamodzielniły). W ostatnich latach w spiżarni zagościły nowości kulinarne - przecież i w tej dziedzinie panuje na coś moda. Był dżem z moreli i truskawek, ogórki w curry i musztardzie a najnowsze odkrycia to syropy.
Ponieważ miasto i okolica w której mieszkają moi rodzice są dosyć czyste - żadnego przemysłu - dosłownie można zaopatrzyć się w dobrodziejstwa natury prawie za płotem.
Pierwszy na taśmę poszedł syrop z mniszka lekarskiego (mlecza). Syrop ten pochodzi z regionu Kujaw. Zasmakował i pomaga w potrzebie mojej rodzinie a i kilka słoiczków udaje się rozdysponować wśród dalszej rodzinie i znajomych.

W tym roku syrop robiła moja bratowa. Przepisy mamy podobne tylko proporcje się różnią. Mam nadzieję, że odeśle mi kilka słoiczków tego syropu gdyż mam coś na wymianę. W tym roku postanowiłam "rzucić się na" czarny bez. Moja mama od lat robi z owoców czarnego bzu sok, a o syropie z jego kwiatów dowiedziała się ode mnie.
Tym sposobem dołączyłam do grona osób, które zrobiły syrop z kwiatów czarnego bzu. Wcześniejszy jego smak znałam z syropu zakupowanego w Ikei - taki oto. Teraz dzięki przepisowi mogę go zrobić sama.
Każdy w domu miał przydzielony jakiś obowiązek przy przygotowaniu tego syropu. Tata miał narwać kwiatostany (spisał się znakomicie). Ja z Oliwką obcinałyśmy kwiatki. Moja Mama szukała i myła słoiki. Zrobienie syropu przypadło znów mnie. Pierwsza porcja na próbę (syrop zanim trafi do słoiczków musi stać około 3 dni w zależności od przepisu) wyszła smakowicie więc zrobiłyśmy kolejne syropy również z imbirem.

Słoików wyszło sporo bowiem przepisu podstawowego zrobiłam 3,5 litra a z imbirem 2,5 litra (dzięki przydzielonej wcześniej funkcji Tacie pracy miałam co nie miara, stąd takie ilości tego syropu).
Przy okazji odsyłam was do miejsca w którym można pobrać i wykorzystać etykietkę na słoiki z syropem. Zrobiła go Orin w swoim blogu Biała Walizka.

Ponizej inne syropy które można zrobić.
Przepis na syrop z fiołków - dopiero się o im dowiedziałam.
http://stokolorowkuchni.blox.pl/tagi_b/51450/fiolki.html
http://everycakeyoubake.blogspot.com/2009/04/sok-fiokowy.html

Syrop z sosny - już planuję go zrobić, może w przyszłym roku.
http://www.justmydelicious.com/2011/05/syrop-z-sosny.html

Syrop z akacji - też pierwszy raz o nim słyszę i szkoda, że tak późno się o nim dowiedziałam. Moi rodzice mówili, że w tym roku akacja kwitła wyjątkowo obficie (na końcu maja). Nawet zrobili zdjęcia - poniżej jedno z nich.

http://cukierniczekreacje.blox.pl/2011/05/Syrop-i-ciasto-z-kwiatow-akacji.html


Syrop z kwiatów lipy - już o nim czytałam ale jeszcze nie wypróbowałam.
http://nataliawine.com/2011/06/27/syrop-z-kwiatow-lipy/

Syrop z marzanki wonnej
http://pl.wikipedia.org/wiki/Przytulia_wonna
http://www.2drink.pl/syrop-z-marzanki-wonnej-i-likiery-z-lidla/
Obejrzałam powyższy filmik i pognałam więc do Lidla by zaopatrzyć się w ten syrop o intrygującym kolorze.
A teraz proszę uważnie przeczytać co napiszę jest to informacja ważna i bardzo istotna.
Polecany syrop wcale nie jest z marzanki wonnej. Jest to syrop o smaku marzanki a w składzie syropu znajdują się: cukier, woda, zagęszczony sok cytrynowy, naturalny aromat (brak informacji szczegółowej dotyczącej aromatu), substancja konserwująca:sorbinian potasu ; barwniki: ryboflawiny-5'- fosforan, błękit patentowy V. No to chyba naturalnie nie wygląda.
Cena za 0,5 l  - 4,99 zł.
I jako jeden z nielicznych sklepów sieć Lidla zwrotów nie przyjmuje.

W ogrodzie moich rodziców rośnie od ponad 40 lat jaśminowiec wonny.
Z kwiatów tego krzewu również można robić przetwory.
http://ogrodybabilonu.blogspot.com/2011/06/jasminowe-przetwory.html

Ale dziś wyszedł długi post - mam nadzieję, że dotrwaliście do końca ;))

sobota, 16 czerwca 2012

Ostatnie w tym roku komunijne pamiątki.

Wykonałam dla każdej koleżanki i kolegi z klasy mojej córki. Dopiero dziś je pokazuję bo jutro mają wspólne po komunijne spotkanie. W sumie 20 sztuk.
13 szt. dla chłopca.

7 dla dziewczynek

niedziela, 10 czerwca 2012

Propozycja nie do odrzucenia i ile można mieć dzieci ?

Przed trzema tygodniami otrzymałam propozycję nie do odrzucenia. Po raz kolejny zostałam nominowana do zaszczytnego tytułu "Matka Chrzestna". W związku z tym śmiejemy się z mężem powiększyła nam się rodzina.

Przy okazji zapraszam do poczytania dwóch odnośników o najliczniejszych rodzinach.
Najliczniejsza rodzina z Indii i z USA - rodzina Duggar .

Ten przypadek jest nietypowy bowiem moja chrześniaczka ma siostrę bliźniaczkę.  Z tej okazji przygotowałam podwójne pamiątki chrztu.




A może przy tej okazji mini konkurs z nagrodami.
Kto zgadnie ile mamy razem dzieci z mężem?
Uwaga pytanie jest podchwytliwe - dotyczy kontekstu tego posta.
Najtrafniejsza odpowiedź będzie nagrodzona.
Na odpowiedzi czekam do końca czerwca 2012 r.

wtorek, 5 czerwca 2012

U mie nadal komunijnie.

Tak jak w tytule dzisiejszego postu tkwię nadal w tematach komunijnych. Dwie kartki-pamiątki Pierwszej Komunii Świętej wraz z dodatkami powędrowały do "dwójki komunistów".
Dla dziewczynki.
 Dla chłopca.

sobota, 2 czerwca 2012

Szuflady zecerskie - cz. XV - Haft kolorowy.

Dziś pomęczę Was szufladami znów z haftem kolorowym.
Na pierwszym zdjęciu widać szufladę z różnymi scenkami a ta dziewczynka chyba pochodzi z serii Sarah Key.
Na zdjęciu poniższym widać warzywno-owocową tematykę.
Kolejne zdjęcie to szuflada o charakterze zimowo-świątecznym - widać na niej wykorzystane wzorki The Praire Schooler.
Pejzaż zimowy.
Różne kolorowe hafciki.


Ta szuflada zapowiada się interesująco - kompozycje kwiatowe.